
Joanna Wiśniewska
Menedżer ds. marketingu i PR
j.wisniewska@avallon.pl
Hagen PR
Wojciech Dziewit
wojtek@hagen.pl
Czy szwedzkie korzenie firmy przekładają się w jakiś sposób na jej obecne funkcjonowanie?
Zdecydowanie tak. Mają bardzo duże znaczenie dla kultury pracy naszej firmy i realizowanej przez nas strategii. One są po prostu w naszym DNA. Na przełomie 1991 i 1992 roku, kiedy nasza spółka powstawała w Koszalinie, tu w Polsce nie mieliśmy wiele doświadczeń we współpracy z firmami zachodnimi. To była jedna z pierwszych zagranicznych firm w naszym kraju. W związku z tym kadra, która wówczas się pojawiła w spółce, była wyszkolona przez Szwedów. Ja jestem jedną z osób, które pracują tu od samego początku i byłam częścią tej właśnie kadry.
Jednym z elementów tego skandynawskiego podejścia było np. coś, co dziś nazywamy społeczną odpowiedzialnością biznesu. Wtedy tego tak jeszcze nie nazywaliśmy, tylko po prostu tak działaliśmy. To był taki naturalny duch obecny w firmie.
Bardzo istotne było też podejście do ochrony środowiska. Kiedy w 1992 roku uruchomiliśmy produkcję opakowań, byliśmy chyba jedyną firmą w Polsce jednoznacznie deklarującą, że nie będzie produkowała opakowań z PCV, w tamtym okresie bardzo popularnych. Tymczasem jest to technologia mocno szkodliwa dla środowiska. Dzięki szwedzkim wzorcom byliśmy w wielu obszarach o kilka lat do przodu w stosunku do tego, co działo się wtedy w Polsce.
Podkreślają Państwo w działaniach CSR swoje proekologiczne nastawienie – jakie konkretnie działania prowadzone są w tym zakresie?
Już w połowie lat 90. wdrożyliśmy normę ISO 140001, która dotyczy ochrony środowiska. Od tamtego czasu deklarujemy stałe zmniejszanie negatywnego wpływu naszej działalności na środowisko.
Po pierwsze dbamy o to, żeby nasze produkty, np. butelki plastikowe były wytwarzane w sposób maksymalnie ekologiczny – są to zawsze materiały, które podlegają recyklingowi. Wykorzystujemy np. tzw. post industrial recycling, czyli odpady, które przetwarzamy i dodajemy ponownie do materiałów. Stosujemy je praktycznie od początku, kiedy tylko te technologie się pojawiły. Szukamy też innych tworzyw, które są pochodzenia bardziej ekologicznego. Mamy tu duże doświadczenie i dalszą chęć rozwoju, tak aby dopasowywać się zawsze do obowiązujących wymogów.
Oprócz tego posiadamy też własną podoczyszczalnię ścieków, która pozwala nam wprowadzać je do systemu w taki sposób, aby nie wpływać na pogorszenie jakości miejskich ścieków. Od wielu lat sortujemy też nasze odpady. Natomiast naszym ostatnim przedsięwzięciem jest pasieka na terenie firmy, której powstanie było oddolną inicjatywą pracowników. To właśnie sobie bardzo cenię w naszej firmie, że jest grupa osób, która w tych obszarach jest bardzo aktywna. Takie inicjatywy wychodzą z wewnątrz firmy, od zespołu, a nie są nakazywane odgórnie.
Która gałąź biznesu MPS jest w tej chwili kluczowa i najlepiej się rozwija?
Nasza działalność jest oparta na trzech filarach – produkcji opakowań, kosmetyków oraz chemii gospodarczej. Staram się tak zarządzać firmą, żeby te obszary traktować równoważnie. I jak pokazuje doświadczenie, jest to skuteczna strategia, dzięki której w czasie pandemii nasza spółka ma się całkiem dobrze. W czasach kryzysowych różne strategie są weryfikowane. Oczywiście te trzy filary przynoszą różny poziom dochodów firmie, ale rozwijając się równocześnie powodują, że odnajdujemy się w każdej sytuacji.
Czy obserwuje Pani jakieś ciekawe trendy na rynku kosmetyków w tym momencie?
Oprócz tego, że zarządzam spółką MPS, jestem również prezesem Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, więc jeśli chodzi o tę branżę, mam dość szeroki ogląd sytuacji. Na początku pandemii firmy kosmetyczne odczuły mocno jej wpływ na biznes. I to w sposób bardzo dotkliwy. Z badania, które przeprowadziliśmy wiosną jako Związek wynikało, że 1/3 firm tego sektora poważnie odczuwa negatywny wpływ pandemii, a aż połowa ograniczyła z tego powodu swoją działalność. Część firm szukając rozwiązań, zaczęła produkować płyny do dezynfekcji i to w jakiś sposób wpłynęło na polepszenie ich statusu. Wśród firm, które najbardziej ucierpiały, znalazły się przede wszystkim te produkujące kosmetyki luksusowe i te zakresu tzw. „kolorówki” – czyli upiększające.
Natomiast MPS jest producentem kosmetyków pielęgnacyjnych, w tym również mydła, więc nie odczuliśmy praktycznie żadnego wpływu pandemii na biznes. Pojawiło się jedynie większe zapotrzebowania na opakowania i tu zanotowaliśmy wzrost sprzedaży. Podobnie było w przypadku produktów dezynfekcyjnych, które i tak zawsze były obecne w naszej ofercie.
Na jakich zasadach MPS współpracuje z innymi podmiotami?
Tu warto zaznaczyć, że my nie sprzedajemy produktu, tylko oferujemy klientom usługę w zakresie produkcji kosmetyku. Składa się na to m.in. opracowanie receptury, badania jakościowe i użytkowe, a następnie cały proces produkcji. W zależności od tego, czego dany klient potrzebuje, zakres tych działań może być węższy lub szerszy. Budujemy relacje z naszymi klientami na różnym poziomie i na różnych szczeblach i to przynosi dobre efekty.
Jak spółka sobie radzi na rynkach zagranicznych? Czy są plany rozszerzania działalności dla zagranicznych podmiotów?
Aż 60 proc. naszych przychodów pochodzi z szeroko rozumianego eksportu. Z racji naszych korzeni, jesteśmy mocno obecni w Skandynawii. Mieliśmy tu ułatwione zadanie, więc mamy bardzo dobrą reputację w krajach skandynawskich, a udział tego rynku jest u nas największy. Poza tym sprzedajemy do Wielkiej Brytanii, krajów Beneluksu, a ostatnio zaczęliśmy współpracę z jedną z niemieckich firm. Akurat rynek naszego zachodniego sąsiada, mimo że interesujący, jest jednak dość specyficzny i trudny. Największa trudność to samo nawiązanie współpracy, później jest już łatwiej. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że jest to mocno zamknięty rynek, choć oczywiście jako kraj mamy bardzo duży eksport do Niemiec.
Czy firma wprowadziła ostatnio jakieś innowacyjne receptury, rozwiązania, które są efektem prac działu B&R?
Przede wszystkim jesteśmy usługodawcą i oferujemy to, czego klient potrzebuje. Dla naszych skandynawskich odbiorców niezwykle istotne są innowacje w zakresie ekologii oraz szybkie wdrażanie unijnych przepisów. W tych kwestiach są oni liderem. W takiej Szwecji wszystko to dzieje się szybciej, niż w innych krajach Europy, więc tamtejszy klient przychodząc do nas oczekuje rozwoju w tym właśnie obszarze. Staramy się być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, ale jednocześnie korzystamy z wiedzy naszych kontrahentów. To jest zawsze wspólna praca nad nowymi pomysłami.
Rynek jest w tej chwili tak dynamiczny, że zdarza się, że nasi klienci, którzy znają już branżę przychodzą do nas i mówią, że nie nadążają za tym tempem zmian. Od nas oczekują nowych inspiracji i propozycji. A my, jako ich kontrahent, musimy sprawnie kreować rozwiązania, które pozwolą im wyprzedzić konkurencję w tym wyścigu.
Jak pandemia wpłynęła na rynek środków czystości?
Produkty do dezynfekcji mieliśmy na stałe w ofercie, a spore ich zapasy w magazynie w momencie wybuchu pandemii. W pierwszym okresie mieliśmy więc produkty, które mogliśmy od razu wprowadzić na rynek. Natomiast nie upatrywałabym jakiegoś dynamicznego rozwoju biznesu w tym obszarze, ponieważ tą ścieżką poszło bardzo wiele firm. W tamtym momencie Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych uruchomił tzw. szybką ścieżkę i nagle, w jednej chwili zarejestrowanych zostało ok. 2000 nowych produktów, przy już istniejących 400. Konkurencja stała się więc olbrzymia, a ponadto państwo też się do tego przyczyniło, uruchamiając własną produkcję, np. w Orlenie. Dziś, mimo że zapotrzebowanie na te środki jest znacznie większe, niż kiedyś, nie widzę tutaj miejsca na większy, skokowy sukces.
Patrząc jednak perspektywicznie – jest to obszar, który chcemy i będziemy rozwijać. Oprócz środków do dezynfekcji rąk pod nazwą Antiseptus, już wdrożyliśmy produkt do dezynfekcji powierzchni twardych w ramach tej samej linii i mamy jeszcze kilka nowych pomysłów w tym zakresie. Chodzi tu również o produkty pielęgnacyjne. Gdy często używamy środków dezynfekujących, to nasza skóra cierpi i zwiększa się zapotrzebowanie na produkty pielęgnacyjne, o większej skuteczności w tym zakresie.
Jak pandemia wpłynęła na codzienne funkcjonowanie, pracę w fabryce, etc?
My znaleźliśmy się w lepszej sytuacji, niż miało to miejsce w innych branżach, ponieważ u nas akurat restrykcyjne rygory higieniczne są czymś normalnym. Produkcja kosmetyków jest bardzo wrażliwa na różnego rodzaju zanieczyszczenia.
Wprowadziliśmy jedynie dodatkowe zabezpieczenia przed rozprzestrzenianiem się ewentualnej epidemii w zakładzie – porozdzielaliśmy działy produkcyjne, skróciliśmy też czas pracy tak, aby pracownicy jednej zmiany nie spotykali się z osobami z drugiej. Rozgraniczyliśmy miejsca publiczne, np. toalety, które przeznaczone są obecnie tylko dla danych obszarów produkcyjnych. W tych miejscach, w których nie dało się zagwarantować dystansu społecznego, pracownicy muszą nosić maseczki lub przyłbice. Jestem przekonana, że jesteśmy dobrze zabezpieczeni i nawet jeśli jakieś przypadki zachorowań będą się pojawiać, to nie wpłynie to na funkcjonowanie całej firmy.
Czy jest jakiś istotny sukces biznesowy, którym spółka chciałaby się pochwalić?
Istniejemy na rynku prawie 30 lat i przez cały ten czas spokojnie i równomiernie się rozwijamy. Nasz pierwszy klient jest z nami do dziś. Większość naszych najważniejszych odbiorców pracuje z nami od kilkunastu lat. W najbliższej perspektywie nie widzę, żeby miało się tu coś zmienić. To właśnie uważam za nasz ogromny sukces.
Jakie są wyzwania w najbliższym czasie i jakie plany w dłuższej perspektywie?
Wyzwaniem jest całe otoczenie – dynamiczne i zaskakujące. W tej chwili przepisy związane z ekologią są restrykcyjne, a terminy na ich wdrażanie są bardzo krótkie, trzeba więc działać niezwykle szybko. Poza tym, w dzisiejszym przemyśle kosmetycznym produkt żyje krótko – kiedyś żył na półce 3 lata, a teraz nawet 2 lata nie wystarczają. Klienci ciągle oczekują nowości w naszej branży i ja to widzę nie tylko jako wyzwanie, ale też jako szansę.
Świadczymy usługi dla tych podmiotów, które od lat oferują własne marki i wiedzą czego chcą, jednak często nie mają możliwości pracowania równocześnie nad wieloma rozwiązaniami. Poszukują wtedy usługodawcy, który może ich w tym wesprzeć. Dlatego podjęliśmy już jakiś czas temu decyzję o rozbudowie zaplecza laboratoryjnego i w tym roku inwestycja ta została ukończona. Mamy teraz bardzo komfortowe warunki pracy dla działu rozwoju i szukamy nowych pracowników w tym obszarze. Wierzymy, że badania i innowacje będą tym elementem, który będzie mocno napędzał nasz biznes w najbliższym czasie.
Czy szwedzkie korzenie firmy przekładają się w jakiś sposób na jej obecne funkcjonowanie?
Zdecydowanie tak. Mają bardzo duże znaczenie dla kultury pracy naszej firmy i realizowanej przez nas strategii. One są po prostu w naszym DNA. Na przełomie 1991 i 1992 roku, kiedy nasza spółka powstawała w Koszalinie, tu w Polsce nie mieliśmy wiele doświadczeń we współpracy z firmami zachodnimi. To była jedna z pierwszych zagranicznych firm w naszym kraju. W związku z tym kadra, która wówczas się pojawiła w spółce, była wyszkolona przez Szwedów. Ja jestem jedną z osób, które pracują tu od samego początku i byłam częścią tej właśnie kadry.
Jednym z elementów tego skandynawskiego podejścia było np. coś, co dziś nazywamy społeczną odpowiedzialnością biznesu. Wtedy tego tak jeszcze nie nazywaliśmy, tylko po prostu tak działaliśmy. To był taki naturalny duch obecny w firmie.
Bardzo istotne było też podejście do ochrony środowiska. Kiedy w 1992 roku uruchomiliśmy produkcję opakowań, byliśmy chyba jedyną firmą w Polsce jednoznacznie deklarującą, że nie będzie produkowała opakowań z PCV, w tamtym okresie bardzo popularnych. Tymczasem jest to technologia mocno szkodliwa dla środowiska. Dzięki szwedzkim wzorcom byliśmy w wielu obszarach o kilka lat do przodu w stosunku do tego, co działo się wtedy w Polsce.
Podkreślają Państwo w działaniach CSR swoje proekologiczne nastawienie – jakie konkretnie działania prowadzone są w tym zakresie?
Już w połowie lat 90. wdrożyliśmy normę ISO 140001, która dotyczy ochrony środowiska. Od tamtego czasu deklarujemy stałe zmniejszanie negatywnego wpływu naszej działalności na środowisko.
Po pierwsze dbamy o to, żeby nasze produkty, np. butelki plastikowe były wytwarzane w sposób maksymalnie ekologiczny – są to zawsze materiały, które podlegają recyklingowi. Wykorzystujemy np. tzw. post industrial recycling, czyli odpady, które przetwarzamy i dodajemy ponownie do materiałów. Stosujemy je praktycznie od początku, kiedy tylko te technologie się pojawiły. Szukamy też innych tworzyw, które są pochodzenia bardziej ekologicznego. Mamy tu duże doświadczenie i dalszą chęć rozwoju, tak aby dopasowywać się zawsze do obowiązujących wymogów.
Oprócz tego posiadamy też własną podoczyszczalnię ścieków, która pozwala nam wprowadzać je do systemu w taki sposób, aby nie wpływać na pogorszenie jakości miejskich ścieków. Od wielu lat sortujemy też nasze odpady. Natomiast naszym ostatnim przedsięwzięciem jest pasieka na terenie firmy, której powstanie było oddolną inicjatywą pracowników. To właśnie sobie bardzo cenię w naszej firmie, że jest grupa osób, która w tych obszarach jest bardzo aktywna. Takie inicjatywy wychodzą z wewnątrz firmy, od zespołu, a nie są nakazywane odgórnie.
Która gałąź biznesu MPS jest w tej chwili kluczowa i najlepiej się rozwija?
Nasza działalność jest oparta na trzech filarach – produkcji opakowań, kosmetyków oraz chemii gospodarczej. Staram się tak zarządzać firmą, żeby te obszary traktować równoważnie. I jak pokazuje doświadczenie, jest to skuteczna strategia, dzięki której w czasie pandemii nasza spółka ma się całkiem dobrze. W czasach kryzysowych różne strategie są weryfikowane. Oczywiście te trzy filary przynoszą różny poziom dochodów firmie, ale rozwijając się równocześnie powodują, że odnajdujemy się w każdej sytuacji.
Czy obserwuje Pani jakieś ciekawe trendy na rynku kosmetyków w tym momencie?
Oprócz tego, że zarządzam spółką MPS, jestem również prezesem Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, więc jeśli chodzi o tę branżę, mam dość szeroki ogląd sytuacji. Na początku pandemii firmy kosmetyczne odczuły mocno jej wpływ na biznes. I to w sposób bardzo dotkliwy. Z badania, które przeprowadziliśmy wiosną jako Związek wynikało, że 1/3 firm tego sektora poważnie odczuwa negatywny wpływ pandemii, a aż połowa ograniczyła z tego powodu swoją działalność. Część firm szukając rozwiązań, zaczęła produkować płyny do dezynfekcji i to w jakiś sposób wpłynęło na polepszenie ich statusu. Wśród firm, które najbardziej ucierpiały, znalazły się przede wszystkim te produkujące kosmetyki luksusowe i te zakresu tzw. „kolorówki” – czyli upiększające.
Natomiast MPS jest producentem kosmetyków pielęgnacyjnych, w tym również mydła, więc nie odczuliśmy praktycznie żadnego wpływu pandemii na biznes. Pojawiło się jedynie większe zapotrzebowania na opakowania i tu zanotowaliśmy wzrost sprzedaży. Podobnie było w przypadku produktów dezynfekcyjnych, które i tak zawsze były obecne w naszej ofercie.
Na jakich zasadach MPS współpracuje z innymi podmiotami?
Tu warto zaznaczyć, że my nie sprzedajemy produktu, tylko oferujemy klientom usługę w zakresie produkcji kosmetyku. Składa się na to m.in. opracowanie receptury, badania jakościowe i użytkowe, a następnie cały proces produkcji. W zależności od tego, czego dany klient potrzebuje, zakres tych działań może być węższy lub szerszy. Budujemy relacje z naszymi klientami na różnym poziomie i na różnych szczeblach i to przynosi dobre efekty.
Jak spółka sobie radzi na rynkach zagranicznych? Czy są plany rozszerzania działalności dla zagranicznych podmiotów?
Aż 60 proc. naszych przychodów pochodzi z szeroko rozumianego eksportu. Z racji naszych korzeni, jesteśmy mocno obecni w Skandynawii. Mieliśmy tu ułatwione zadanie, więc mamy bardzo dobrą reputację w krajach skandynawskich, a udział tego rynku jest u nas największy. Poza tym sprzedajemy do Wielkiej Brytanii, krajów Beneluksu, a ostatnio zaczęliśmy współpracę z jedną z niemieckich firm. Akurat rynek naszego zachodniego sąsiada, mimo że interesujący, jest jednak dość specyficzny i trudny. Największa trudność to samo nawiązanie współpracy, później jest już łatwiej. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że jest to mocno zamknięty rynek, choć oczywiście jako kraj mamy bardzo duży eksport do Niemiec.
Czy firma wprowadziła ostatnio jakieś innowacyjne receptury, rozwiązania, które są efektem prac działu B&R?
Przede wszystkim jesteśmy usługodawcą i oferujemy to, czego klient potrzebuje. Dla naszych skandynawskich odbiorców niezwykle istotne są innowacje w zakresie ekologii oraz szybkie wdrażanie unijnych przepisów. W tych kwestiach są oni liderem. W takiej Szwecji wszystko to dzieje się szybciej, niż w innych krajach Europy, więc tamtejszy klient przychodząc do nas oczekuje rozwoju w tym właśnie obszarze. Staramy się być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, ale jednocześnie korzystamy z wiedzy naszych kontrahentów. To jest zawsze wspólna praca nad nowymi pomysłami.
Rynek jest w tej chwili tak dynamiczny, że zdarza się, że nasi klienci, którzy znają już branżę przychodzą do nas i mówią, że nie nadążają za tym tempem zmian. Od nas oczekują nowych inspiracji i propozycji. A my, jako ich kontrahent, musimy sprawnie kreować rozwiązania, które pozwolą im wyprzedzić konkurencję w tym wyścigu.
Jak pandemia wpłynęła na rynek środków czystości?
Produkty do dezynfekcji mieliśmy na stałe w ofercie, a spore ich zapasy w magazynie w momencie wybuchu pandemii. W pierwszym okresie mieliśmy więc produkty, które mogliśmy od razu wprowadzić na rynek. Natomiast nie upatrywałabym jakiegoś dynamicznego rozwoju biznesu w tym obszarze, ponieważ tą ścieżką poszło bardzo wiele firm. W tamtym momencie Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych uruchomił tzw. szybką ścieżkę i nagle, w jednej chwili zarejestrowanych zostało ok. 2000 nowych produktów, przy już istniejących 400. Konkurencja stała się więc olbrzymia, a ponadto państwo też się do tego przyczyniło, uruchamiając własną produkcję, np. w Orlenie. Dziś, mimo że zapotrzebowanie na te środki jest znacznie większe, niż kiedyś, nie widzę tutaj miejsca na większy, skokowy sukces.
Patrząc jednak perspektywicznie – jest to obszar, który chcemy i będziemy rozwijać. Oprócz środków do dezynfekcji rąk pod nazwą Antiseptus, już wdrożyliśmy produkt do dezynfekcji powierzchni twardych w ramach tej samej linii i mamy jeszcze kilka nowych pomysłów w tym zakresie. Chodzi tu również o produkty pielęgnacyjne. Gdy często używamy środków dezynfekujących, to nasza skóra cierpi i zwiększa się zapotrzebowanie na produkty pielęgnacyjne, o większej skuteczności w tym zakresie.
Jak pandemia wpłynęła na codzienne funkcjonowanie, pracę w fabryce, etc?
My znaleźliśmy się w lepszej sytuacji, niż miało to miejsce w innych branżach, ponieważ u nas akurat restrykcyjne rygory higieniczne są czymś normalnym. Produkcja kosmetyków jest bardzo wrażliwa na różnego rodzaju zanieczyszczenia.
Wprowadziliśmy jedynie dodatkowe zabezpieczenia przed rozprzestrzenianiem się ewentualnej epidemii w zakładzie – porozdzielaliśmy działy produkcyjne, skróciliśmy też czas pracy tak, aby pracownicy jednej zmiany nie spotykali się z osobami z drugiej. Rozgraniczyliśmy miejsca publiczne, np. toalety, które przeznaczone są obecnie tylko dla danych obszarów produkcyjnych. W tych miejscach, w których nie dało się zagwarantować dystansu społecznego, pracownicy muszą nosić maseczki lub przyłbice. Jestem przekonana, że jesteśmy dobrze zabezpieczeni i nawet jeśli jakieś przypadki zachorowań będą się pojawiać, to nie wpłynie to na funkcjonowanie całej firmy.
Czy jest jakiś istotny sukces biznesowy, którym spółka chciałaby się pochwalić?
Istniejemy na rynku prawie 30 lat i przez cały ten czas spokojnie i równomiernie się rozwijamy. Nasz pierwszy klient jest z nami do dziś. Większość naszych najważniejszych odbiorców pracuje z nami od kilkunastu lat. W najbliższej perspektywie nie widzę, żeby miało się tu coś zmienić. To właśnie uważam za nasz ogromny sukces.
Jakie są wyzwania w najbliższym czasie i jakie plany w dłuższej perspektywie?
Wyzwaniem jest całe otoczenie – dynamiczne i zaskakujące. W tej chwili przepisy związane z ekologią są restrykcyjne, a terminy na ich wdrażanie są bardzo krótkie, trzeba więc działać niezwykle szybko. Poza tym, w dzisiejszym przemyśle kosmetycznym produkt żyje krótko – kiedyś żył na półce 3 lata, a teraz nawet 2 lata nie wystarczają. Klienci ciągle oczekują nowości w naszej branży i ja to widzę nie tylko jako wyzwanie, ale też jako szansę.
Świadczymy usługi dla tych podmiotów, które od lat oferują własne marki i wiedzą czego chcą, jednak często nie mają możliwości pracowania równocześnie nad wieloma rozwiązaniami. Poszukują wtedy usługodawcy, który może ich w tym wesprzeć. Dlatego podjęliśmy już jakiś czas temu decyzję o rozbudowie zaplecza laboratoryjnego i w tym roku inwestycja ta została ukończona. Mamy teraz bardzo komfortowe warunki pracy dla działu rozwoju i szukamy nowych pracowników w tym obszarze. Wierzymy, że badania i innowacje będą tym elementem, który będzie mocno napędzał nasz biznes w najbliższym czasie.
-
1.07.2026 CZYTAJ DALEJKrzysztof Kuźbik w Portalu Spożywczym o najnowszym przejęciu Maspeksu w UkrainiePrzejęcie przez Maspex większościowego pakietu udziałów w ukraińskiej spółce Karpackie Wody Mineralne to transakcja, którą warto czytać szerzej niż tylko przez pryzmat jednej branży. To także ważny sygnał dla polskich firm planujących rozwój w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
W rozmowie z Adamem Tubylewiczem dla Portalu Spożywczego Krzysztof Kuźbik, Partner w Avallon MBO, zwraca uwagę, że polskie firmy mają dziś wyjątkową szansę, ale także ograniczone czasowo okno działania. Jeśli nie wykorzystają go polscy przedsiębiorcy, zrobią to inwestorzy i firmy z innych krajów.
Ukraina będzie jednym z kluczowych rynków w naszym regionie, a miejsce na nim zajmą ci, którzy zaczną budować swoją pozycję odpowiednio wcześnie. Dla wielu polskich spółek może stać się naturalnym kierunkiem rozwoju – geograficznie bliskim, gospodarczo komplementarnym i strategicznie ważnym dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.
– Kluczowa jest znajomość lokalnych zasad, relacji, zachowań konsumentów i sposobu działania administracji. Nie da się skutecznie prowadzić biznesu na Ukrainie wyłącznie z Warszawy czy Krakowa. Dlatego bardzo ważni będą ludzie z doświadczeniem na tym rynku, tj. polscy, ukraińscy i międzynarodowi menedżerowie, którzy wiedzą, jak tam działać. Tacy ludzie będą dużą wartością dla firm, które chcą wejść na Ukrainę poprzez przejęcia – komentuje Krzysztof Kuźbik, Partner w Avallon MBO.
Więcej w rozmowie na Portalu Spożywczym:
https://www.linkedin.com/posts/portalspozywczy_przej%C4%99cie-maspeksu-na-ukrainie-to-wa%C5%BCny-activity-7477291471122022401-EpnY -
17.06.2026 CZYTAJ DALEJAvallon MBO i Inglot łączą siły na rzecz globalnej ekspansji marki beautyAvallon MBO – fundusz private equity specjalizujący się w wykupach menedżerskich – zainwestował w spółkę Inglot, jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek kosmetycznych o międzynarodowej skali.
Transakcja zakłada zakup pakietu większościowego i odzwierciedla przekonanie Avallon MBO o potencjale polskich marek do wzmacniania globalnej pozycji. Inwestor wnosi doświadczenie we wspieraniu transformacji i sukcesji firm rodzinnych oraz budowaniu długoterminowej wartości wspólnie z właścicielami i zespołami zarządzającymi. Inglot pod kierownictwem sukcesorów wspartych doświadczeniem Avallon MBO pozostaje marką budowaną na tych samych fundamentach – polskich korzeniach, własnej produkcji, niezależności kreatywnej i jakości, które stworzyły jej globalną pozycję.
Inglot należy do wąskiego grona polskich marek, które z sukcesem zbudowały globalną obecność i rozpoznawalność. Marka rozwijana od ponad 40 lat działa dziś na rynkach międzynarodowych, opierając model biznesowy na własnej produkcji, rozwoju produktów, niezależności kreatywnej i silnej pozycji marki.
Partnerstwo z Avallon MBO ma wspierać kolejny etap skalowania biznesu, obejmujący dalszą internacjonalizację, wzrost organiczny oraz inwestycje w kompetencje organizacyjne, technologię i rozwój platformy operacyjnej. Strategia rozwoju Inglot koncentruje się na ekspansji międzynarodowej, rozwoju portfolio produktowego oraz wzmacnianiu kanałów e-commerce i modelu omnichannel. Polska pozostaje przy tym jednym z kluczowych rynków wzrostu.
– Transakcja ma wspierać zwiększanie skali działalności, dalszą profesjonalizację organizacji oraz rozwój kompetencji niezbędnych do wzrostu na rynkach międzynarodowych. Dla partnerów biznesowych oznacza kontynuację współpracy w ramach dotychczasowego modelu operacyjnego oraz możliwość dalszego rozwoju biznesu wraz z marką. Planowane inwestycje w rozwój oferty, narzędzia wspierające sprzedaż i budowanie przewagi konkurencyjnej mają wspierać wzrost sprzedaży i dalsze skalowanie działalności we wszystkich kanałach – mówi Agnieszka Pakulska, partner w Avallon MBO, odpowiedzialna za transakcję.
– To dla nas kolejny etap rozwoju. Pozyskanie partnera takiego jak Avallon daje nam możliwość przyspieszenia realizacji strategicznych celów i szybszego skalowania biznesu na rynkach międzynarodowych. Zyskujemy dostęp do doświadczenia i know-how operacyjnego,które będzie wspierać dalszą profesjonalizację organizacji. Operacyjnie nie planujemy rewolucji. Chcemy konsekwentnie rozwijać poszczególne obszary działalności, wzmacniać kanały sprzedaży i wykorzystywać nowe możliwości wzrostu. Wierzę, że dzięki temu Inglot wejdzie w kolejny etap profesjonalizacji i rozwoju, który od lat był moją ambicją – mówi Grzegorz Inglot, prezes zarządu Inglot.
Transakcja wpisuje się w strategię Avallon zakładającą wspieranie firm o silnej pozycji rynkowej, rozpoznawalnych markach i potencjale dalszego wzrostu poprzez partnerstwo z właścicielami i zespołami zarządzającymi.
Na zdjęciu: Agnieszka Pakulska, Grzegorz Inglot
– Pozostaję aktywnie zaangażowany w zarządzanie spółką i nadal będę współtworzył jej rozwój jako prezes zarządu i akcjonariusz – mówi Grzegorz Inglot. – Rodzina także pozostanie istotnym elementem struktury właścicielskiej i zarządczej spółki. W zarządzie pozostaje moja siostra Milena Inglot, a w radzie nadzorczej rodzinę reprezentować będzie tata, Zbigniew Inglot. Dotychczasowi akcjonariusze reprezentujący rodzinę, czyli Elżbieta Inglot i Barbara Inglot również pozostają na stanowiskach eksperckich i w strukturze akcjonariatu – tłumaczy.
Prognozy dla globalnego rynku beauty do 2030 roku szacują średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) na poziomie od 3,4% do nawet 7%, a jego wartość może przekroczyć nawet 800 miliardów dolarów. W Polsce, prognozy wskazują CAGR na poziomie 6-7%.
Konsumenci coraz częściej zwracają uwagę na jakość i skład produktów, poszukując nie tylko kosmetyków do makijażu, lecz także rozwiązań o charakterze pielęgnacyjnym, dbających o stan i kondycję skóry. Poszukiwane są produkty o sprawdzonych recepturach tzw. science-led, których działanie zostało potwierdzona badaniami.
Finalizacja inwestycji przewidywana jest po uzyskaniu wszystkich zgód, co powinno nastąpić po okresie tegorocznych wakacji.
-
1.06.2026 CZYTAJ DALEJ25 lat Avallon MBO. Tomasz Stamirowski o transformacji polskiego biznesu w Forbes Polska25 lat AVALLON to 25 lat aktywnego udziału w rozwoju polskiej gospodarki. Tomasz Stamirowski dla Forbes Polska o MBO, sukcesji i transformacji polskiego biznesu.
W czerwcowym wydaniu Forbes Polska ukazał się wywiad z Tomaszem Stamirowskim, partnerem zarządzającym Avallon MBO. Rozmowa dotyczy m.in. 25 lat doświadczeń Avallon MBO, rozwoju rynku wykupów menedżerskich w Polsce oraz praktycznym aspektom budowania i promowania przedsiębiorczości
To rozmowa o praktycznych aspektach polskiej transformacji i roli struktury właścicielskiej oraz menedżerów w budowaniu polskiego kapitału. Jak polskie firmy adresują problem sukcesji, Jaki ma to wpływ na rozwój firm w warunkach rosnącej zmienności rynków, presji technologicznej i geopolitycznej niepewności.
Mamy nadzieję, że będzie to ciekawa lekturą zarówno dla menedżerów, jak i właścicieli polskich firm prywatnych
Zachęcamy do lektury czerwcowego wydania Forbes Polska. Wersja online wywiadu dostępna jest tutaj:
https://www.forbes.pl/sukcesja-sprzyja-wykupom-menedzerskim/dt66ck1 -
21.04.2026 CZYTAJ DALEJ25 lat Avallon MBO – ćwierć wieku inwestycji w rozwój polskich przedsiębiorstwAvallon MBO jest pionierem rynku wykupów menedżerskich w Polsce i od 25 lat pozostaje wierny swoim pryncypiom – zmieniając menedżerów w przedsiębiorców. Stoi za tym unikalne doświadczenie ponad 150 transakcji zrealizowanych wspólnie z menedżerami.
Od początku działalności inwestycyjnej fundusz zainwestował ponad 1 mld PLN w rozwój spółek portfelowych, wspierając ich wzrost operacyjny, ekspansję zagraniczną oraz procesy transformacyjne. Jego spółki portfelowe – uśredniając – podwajają sprzedaż oraz EBITDA w okresie współpracy. Avallon współtworzył sukces rynkowy takich marek jak VELVET Care, Good Food czy Wosana, a także odpowiada za jedną z najbardziej udanych akwizycji polskiej firmy na rynku niemieckim – spółki medycznej Meyra.
Avallon należy dziś do grona wiodących funduszy private equity w Polsce. Jest jednym z nielicznych krajowych podmiotów mających za sobą realizację co najmniej trzech pełnych wehikułów inwestycyjnych, a wkrótce planuje uruchomić kolejny. Celem jest aktywne wspieranie transformacji polskiej gospodarki poprzez wdrażanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych w tradycyjnych sektorach.
Przez lata zespół funduszu zbudował szeroką i trwałą sieć relacji – współpracował z ponad 10 tys. czołowych polskich menedżerów i przedsiębiorców, analizując około 5 tys. projektów inwestycyjnych.
Ćwierć wieku działalności Avallon MBO to równocześnie historia dojrzewania rynku wykupów menedżerskich w Polsce – od pierwszych transakcji realizowanych w warunkach ograniczonego dostępu do kapitału i krótkiej tradycji prywatnych inwestycji, po w pełni ukształtowany segment rynku, w którym MBO stało się jednym z kluczowych narzędzi sukcesji, profesjonalizacji zarządzania oraz przyspieszania wzrostu krajowego biznesu.
Dziś Avallon należy do wąskiego grona funduszy private equity w Polsce, mających za sobą co najmniej trzy pełne generacje funduszy. Obecnie jego zespół pracuje nad uruchomieniem czwartego wehikułu – o znacznie większej skali i z otwarciem na nową kategorię inwestorów, jaką są fundacje rodzinne.
Avallon był pionierem modelu MBO w Polsce, a dziś jest niekwestionowanym liderem w tym obszarze. Fundusz istotnie przyczynił się do upowszechnienia wykupów menedżerskich jako skutecznego narzędzia rozwoju firm oraz promowania przedsiębiorczości w Polsce.
Fundusz jest aktywnym inwestorem skoncentrowanym na rozwoju i budowaniu długoterminowej wartości. Inwestuje w dobre spółki z jasno określoną ambicją – by zmienić je w najlepsze. Dotychczas Avallon zainwestował ponad 1 mld PLN, wspierając wykupy menedżerskie oraz rozwój firm średniej wielkości w Polsce. Firmy z portfela przeznaczyły dodatkowo na rozwój i modernizację blisko 1 mld PLN nakładów inwestycyjnych (CAPEX), a średni wzrost zatrudnienia w okresie inwestycji wyniósł ok. 20%. Przeciętnie spółki podwajają sprzedaż i EBITDA w okresie inwestycji funduszu.
Avallon inwestuje w różne branże, budując szerokie portfolio udanych projektów. Do preferowanych obszarów należą: branża konsumpcyjna (VELVET, GOOD FOOD, Wiejska Zagroda), medyczna (MEDORT), usługowa (MPS, STANGL TECHNIK), a także sektor technologiczny (Marketplanet, Globema) i inżynieryjny (Bipromet).
Fundusz posiada szeroką wiedzę branżową, wzmacniającą dodatkowo model współpracy z doświadczonymi menedżerami oraz założycielami doskonale znającymi specyfikę swoich firm, jak i całych branż. W ciągu 25 lat działalności zespół nawiązał relacje z ponad 10 tys. czołowych menedżerów, a przez proces analityczny funduszu przeszło ok. 5 tys. projektów inwestycyjnych. W nadchodzących latach segment MBO w Polsce będzie zyskiwał na znaczeniu m.in. w związku z wyzwaniami sukcesyjnymi, postępującą konsolidacją branż oraz rosnącą presją na transformację technologiczną biznesu.
– 25 lat Avallon to nie tylko historia rozwoju rynku wykupów menedżerskich, lecz także nasz aktywny udział w budowie polskiego kapitału i wzmacnianiu krajowej gospodarki. Przed nami kolejne wyzwania – wspieranie transformacji technologicznej i biznesowej prywatnych firm powstałych w latach 90. oraz ich ekspansji zagranicznej. Fundusze private equity dysponują dziś ogromnym kapitałem intelektualnym, wynikającym z doświadczeń transakcyjnych i operacyjnych, a także rozbudowaną siecią relacji. W coraz większym stopniu pełnią rolę efektywnego mechanizmu alokacji kapitału do przedsiębiorstw o najwyższym potencjale wzrostu – mówi Tomasz Stamirowski, partner zarządzający Avallon MBO.
– Często słyszymy o naszej firmie: fundusz z ludzką twarzą. Od samego początku przywiązujemy dużą wagę do etyki, zaufania i szeregu wartości takich jak zaangażowanie, rzetelność oraz profesjonalizm. Dla nas biznes to nie tylko kapitał, ale też wzajemne, długofalowe relacje. Być może dlatego tak wiele naszych transakcji realizujemy nie tylko z menedżerami, ale i z założycielami firm lub ich sukcesorami – mówi Robert Więcławski, senior partner Avallon MBO.
W bliskiej perspektywie Avallon planuje start czwartego funduszu – istotnie większego od dotychczasowych wehikułów inwestycyjnych. Nowy fundusz umożliwi dalsze zwiększenie skali działalności oraz realizację kolejnych ambitnych projektów rozwojowych w polskich przedsiębiorstwach. koncentrując się na budowie silnych, konkurencyjnych firm i wspieraniu długoterminowego wzrostu polskiej gospodarki.
-
2.04.2026 CZYTAJ DALEJS’portofino wzmacnia pozycję w segmencie premium z Urszulą Radwańską jako ambasadorką markiS’portofino, spółka portfelowa Avallon MBO, konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję w segmencie premium fashion & sport, łącząc świat sportu z modą najwyższej jakości.
Teraz do grona ambasadorów marki dołącza Urszula Radwańska – znana polska tenisistka, której doświadczenie na światowych kortach, determinacja oraz wyczucie stylu naturalnie wpisują się w DNA S’portofino. To kolejny krok w budowaniu silnej, aspiracyjnej marki lifestyle’owej, opartej na autentyczności i spójnych wartościach.
Z tej okazji spółka ogłosiła nową inicjatywę – Tennis Camp Ula Radwańska by S’portofino, który odbędzie się w dniach 20–26 kwietnia w hiszpańskiej Marbelli. To niepowtarzalna okazja do doskonalenia umiejętności tenisowych pod okiem profesjonalistów z międzynarodowym doświadczeniem – w kameralnych grupach, z indywidualnym podejściem i w inspirującym, luksusowym otoczeniu, które tworzy unikalne sportowe doświadczenie.
Zachęcamy do udziału. Zapisy trwają tylko do 5 kwietnia.
https://tenniscamp-uradwanska.pl/




